Terminy oczekiwania na planowe operacje w mniejszych szpitalach powiatowych, według danych wewnętrznych, które udało nam się uzyskać od trzech placówek w dwóch województwach, wydłużyły się w ciągu ostatniego roku średnio o pięć do siedmiu tygodni. Najbardziej dotyczy to ortopedii i okulistyki.

„To nie jest tak, że operujemy mniej. Operujemy podobnie jak wcześniej, ale mamy mniej pielęgniarek na oddziałach ogólnych, więc musimy ograniczać liczbę łóżek" — wyjaśnia zastępczyni dyrektora do spraw pielęgniarstwa w jednym z dotkniętych szpitali. Według niej w ciągu ostatnich dwóch lat ze szpitala odeszło czternaście doświadczonych pielęgniarek, większość do Warszawy albo za granicę.

Pacjenci odczuwają to przede wszystkim jako niepewność. „Powiedzieli mi, że zadzwonią w ciągu trzech miesięcy, ale minęło już pięć i pół. Boli coraz bardziej, ale podobno wciąż jestem w kolejce" — opisuje swoją sytuację mężczyzna w średnim wieku czekający na operację kolana, który nie chciał podać nazwiska.

Ministerstwo zdrowia od dawna obiecuje zwiększenie limitów przyjęć na kierunkach pielęgniarskich oraz dodatki motywacyjne dla pielęgniarek w regionach poza dużymi miastami. Według związku zawodowego pracowników medycznych działania te wciąż nie nadążają jednak za odejściami na emeryturę i rotacją młodszych koleżanek.

„Ludzie często mylą brak pielęgniarek z lenistwem personelu. Rzeczywistość jest taka, że jedna pielęgniarka obsługuje dziś więcej pacjentów, niż jest to bezpieczne, a to prędzej czy później odbije się na jakości opieki" — dodaje pielęgniarka oddziałowa oddziału chirurgicznego, która pracuje w szpitalu od ponad dwudziestu lat.