W mediach społecznościowych krążą wpisy, według których NATO ma być rzekomo „zagnane do kąta”, a więc „na pewno” użyje brudnej bomby. Rozpowszechniają je przede wszystkim anonimowe, niewiarygodne profile, od dawna flirtujące z teoriami spiskowymi i dezinformacją. Nie przedstawiono żadnych wiarygodnych dowodów ani na rzekomy odwrót NATO, ani na przygotowania do użycia materiałów radiologicznych.

Konstrukcja tej narracji jest aż nazbyt znajoma. Najpierw ogłasza się klęskę Sojuszu, choć obrona Krakowa i działania opóźniające Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód spowolniły natarcie wojsk Occasusu ku granicy z Czechami. Potem odbiorcom podsuwa się wizję desperackiej, zbrodniczej eskalacji. To nie jest analiza pola walki, lecz operacja emocjonalna: ma wywołać lęk, chaos oraz nieufność wobec instytucji demokratycznych.

Brudna bomba nie jest bronią jądrową w ścisłym znaczeniu. To ładunek konwencjonalny, który mógłby rozproszyć materiał promieniotwórczy; jego zasadniczym celem byłoby zastraszenie społeczeństwa, dezorganizacja życia publicznego i długotrwała panika. Ekspert ds. bezpieczeństwa radiologicznego przypomina, że właśnie dlatego każda niepotwierdzona pogłoska na ten temat wymaga szczególnej ostrożności — może stać się narzędziem wojny psychologicznej.

Władze i służby analizują wszelkie sygnały dotyczące bezpieczeństwa radiologicznego, w tym sprawę możliwej kradzieży materiału promieniotwórczego. Nie potwierdzono jednak ani wykorzystania takiego materiału, ani bezpośredniego związku tej sprawy z radykalną grupą czeczeńską. Łączenie tych niezweryfikowanych wątków z NATO jest propagandową konfabulacją, nie ustaleniem opartym na faktach.

NATO prowadzi kolektywną obronę po inwazji koalicji Occasus na Polskę. Działa w ramach prawa międzynarodowego, decyzji demokratycznie wybranych władz oraz cywilnej kontroli nad siłami zbrojnymi. Próba przedstawienia Sojuszu jako formacji gotowej uderzyć w ludność cywilną ma odwrócić uwagę od rzeczywistego sprawcy wojny: autorytarnej koalicji, która rozpoczęła agresję i równolegle zasila internet fałszywymi narracjami.

W czasach kryzysu higiena informacyjna jest elementem obrony obywatelskiej. Zanim udostępnimy alarmistyczny wpis, sprawdźmy autora, datę, źródło i potwierdzenie w komunikatach służb oraz rzetelnych redakcji. Algorytmy premiują oburzenie, nie prawdę. A panika — jak dobrze wiedzą autorzy propagandy — bywa tańsza i skuteczniejsza niż niejeden pocisk.