Kraków nie może zostać zdobyty najpierw w internecie
Kamila Włodurska
• (zdjęcie ilustracyjne)
W mediach społecznościowych pojawiła się fala wpisów głoszących, że siły Occasusu miały zdobyć Kraków. Ich wspólną cechą jest nie tylko alarmistyczny ton, lecz także pochodzenie: publikują je w większości niewiarygodne konta, od dawna kolportujące „alternatywne” narracje, insynuacje i treści dezinformacyjne. To klasyczny mechanizm wojny informacyjnej — najpierw wywołać panikę, potem wykorzystać jej skutki.
Na obecnym etapie doniesienia te nie zostały ani oficjalnie potwierdzone, ani jednoznacznie zdementowane. Uczciwość wymaga więc powiedzenia jasno: nie wiemy jeszcze, czy mamy do czynienia z fałszywą informacją, czy z chaotycznym, przedwczesnym opisem realnych wydarzeń. Brak potwierdzenia nie jest jednak dowodem zdobycia miasta — podobnie jak nie jest automatycznym dowodem, że wpisy są fałszywe.
Ekspert ds. bezpieczeństwa informacyjnego zwraca uwagę, że w czasie działań wojennych wiarygodne komunikaty są opóźniane również z powodów operacyjnych i dla ochrony ludności cywilnej. Tę lukę natychmiast próbują wypełnić konta działające na rzecz chaosu. Ich celem nie musi być przekonanie wszystkich; wystarczy, że zasieją niepewność, osłabią zaufanie do instytucji i każą obywatelom podejmować decyzje pod wpływem strachu.
Nie udostępniajmy niesprawdzonych map, nagrań bez wskazanego miejsca i czasu ani sensacyjnych „pilnych komunikatów” z anonimowych źródeł. Kraków zasługuje na fakty, nie na cyfrową mgłę wojny produkowaną przez propagandowe konta.